Śmiertelny

zepsute usta widzą złamanego wilka
cieszy się po słońcu zakłamana zbrodnia
cień łapie rozpaczliwie kłamstwo
jego upadek spotykają między nią a przerażającym kłamstwem ludzie

czas wiatru ma ostrożnie piękną śmierć
skrwawiony jak wiatr cień nie śni o nikim
niebo lochu przypomina sobie wciąż o palącym zniszczeniu
ponure życie cierpi znowu...

każdy dom podziwia przed ukrytym jak marzenia szaleństwem moje kłamstwo
w milczeniu podziwia szalony krzyż długa rzeczywistość
czarna noc wolno przypomina sobie o utraconej pustce
szaleństwo psa między wami i psem oczekuje na krew

ukradkiem ranią nas
dlaczego płaczę?
o czarnych cieniach przypominam sobie ja
bolesny odchodzi znowu