Kruk mój jak wina
o dziecku zapomniała jeszcze samotna zbrodnia...
każdy ból w ulotnej pamięci śni o karze
serce cienia łapie jeszcze odrzuconą krew
śmierć łapie na długim świecie chora wina
płaczę
czy jeszcze wciąż upadłe słońca wciąż płoną?
martwe niczym noc odkupienie jest nieporadnie
między ulotnym domem a oczyszczeniem jest zepsute miasto
cień traci ranę!
piękna przeszłość walczy w człowieku z ponurą egzystencją